niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 14


Rozdział 14


Blondyn już widział Brunetkę. Chciał jej wszystko wytłumaczyć. Chciał żeby mu uwierzyła. Przecież on nie mógłby jej skrzywdzić! W końcu ją dogonił.
Złapał ją za rękę. Dziewczyna się szybko odsunęła.
-Miona, to nie ja ! - rzekł niespokojnie.
-Nie mogę Ci wierzyć, teraz już nikomu nie ufam. - powiedziała sucho. -Udowodnij mi że to nie ty.
- Ale tego nie da się udowodnić. - Chłopak myślał gorączkowo. Nie miał żadnego pomysłu, aby pokazać Gryfonce, że to nie on stoi na napadami. Wszystko wskazywało na niego, ale on nigdy by jej nie skrzywdził.
Po chwili milczenia odezwała się Hermiona.
-Bo widzisz Draco, słowa to nie wszystko. Tu ważne są czyny.
Dziewczyna odwróciła się i poszła dalej przed siebie.

***

Piątka przyjaciół, bo tak od niedawna można było już ich nazwać, stała przed Wielką Salą. W oczach Ginny był strach i zwątpienie, druga dziewczyna, Pansy, czuła złość, Blaise był wystraszony, smutny, a teraz nawet zagubiony. Pozostali chłopcy mierzyli go podejrzliwym spojrzeniem. 
-No powiedzcie wreszcie coś! - powiedział zakłopotany ciszą Ślizgon.
-Wy chyba nie wierzycie w to! Harry! - krzyknęła teraz panna Parkinson. - przecież to Smok i Diabeł. Przecież wiecie, że oni nie mogliby!
Ruda Gryfonka mimowolnie sie wzdrygnęła. W środku miała mętlik. Jej serce właśnie walczyło z rozumem. Nie chciała w to wierzyć, ale wszystko układało się w całość. Jedną spójną całość, która ją przerażała jak nic innego. Nagle zrobił się jej ciemno przed oczami a nogi odmówiły posłuszeństwa. Zemdlała. W ostatniej chwili złapał ją Blaise.
-Zostaw ją! - warknął Ron.
-Przecież nic jej nie zrobię! - odrzekł.
-Nie zrobisz bo nie pozwolę Ci jej skrzywdzić drugi raz! - Zabini'ego zamurowało. Ron nie uwierzył. A ostatnio zachowywali się już jak najlepsi przyjaciele. Połączyło ich to, że obydwoje chcieli dobra Ginny. Dalej tego chcą tyle, że Gryfon nie wierzy już w jego czyste intencje.
-Wealey! On jej nigdy nie skrzywdził i nie skrzywdzi! Znam go! - warknęła Szatynka.
-To Ślizgon! Może posunąć się do wszystkiego! - odburknął.
-Ja też jestem z Slytherin'u! 
-To może też im pomagałaś! - wysyczał.
-Ronald! Nie masz prawa tak mówić o mojej siostrze! Ona niczego nie zrobiła! - zdenerwował się Wybraniec.
-Ona nie wiem, ale on - wskazał na Blaisa - i jego zasrany przyjaciel tak!
-Nie! Oni też nic nie zrobili! Nie oskarżaj ich! - wydarła się Pansy. Jej brat się nic nie odezwał. Nie widział po kogo stronie ma stanąć. - Prawda Harry? Ty im wierzysz,no nie? Powiedz coś w końcu!
-Ron zanieść Gin do Skrzydła, ja muszę iść. Musze przemyśleć. - rzekł jakby nie słyszał pytania Szatynki.

***

Koleje śniadanie w Hogwarcie, który od niedawna budził postrach wśród uczniów, a zwłaszcza uczennic.
-Drodzy uczniowie! - zaczął Dumbledor - Wszyscy wiecie na pewno o tych napadach na uczennice! Nie będziemy nikogo oskarżać, jeżeli nie będzie pewne kto to robi! Natomiast jeśli sprawa nie wyjaśni się do końca listopada czyli za dwa tygodnie szkoła zostanie zamknięta! Nie możemy narażać uczniów na takie niebezpieczeństwo! Dziękuje za uwagę.

Po tym przemówieniu, rozpętała się fala głosów oburzenia. Nikt nie chciał opuszczać szkoły, choć po tym skandalu zabrano już kilka dziewcząt do domu. Po bliźniaczki Patil przyjechali rodzice zaraz po przeczytaniu artykułu w "Proroku Codziennym". Ich przykładem poszli rodzice Astorii (przez co Harry z dziwnego powodu bardzo ubolewał), kilku innych rodziców również zabrało swoje ''pociechy'' do domu.

***
Hermiona od kilku dni chodziła z głową w chmurach wciąż myśląc, w jaki sposób można dowieść niewinności chłopaków i złapać ludzi, którzy podszywali się za Ślizgonów. Dzień był słoneczny. Promienie przedostawały się przez okno do dormitorium dziewczyny. Postanowiła wezwać Dracona, Blaisa, Pansy i Harry'ego, Rona i Ginny. Musieli obgadać jeszcze raz całą sprawę. Napisała dwa listy, kóre miała prawie taką samą treść. Jeden wysłała Potterowi, a drugi blond-ślizgonowi. Nie minęło 10 minut i cała szóstka wparowała do pokoju Hermiony.
- Jeszcze raz chcesz porozmawiać o tej sprawie? - spytał niechętnie Draco.
- Daj jej spokój, może ma coś nowego do powiedzenia - przerwała mu Pansy.
- Przecież jest dobra w te klocki - dopowiedział Blaise.
- Dobra, okej, Hermiono, czekam, co masz na do powiedzenia - burknął.
- Jak taki masz stosunek do tej sprawy, to mogłeś tu w ogóle nie przychodzić - prychnęła dziewczyna poddenerwowana zachowaniem Ślizgona, po czym kontynuowała, nie zwracając na niego najmniejszej uwagi. - Skoro Dumbledore nie może nic już zrobić, to ja chcę wziąć sprawy w swoje ręce. Mam pewien plan, a wypali on tylko jeśli zgodzi się Pansy - zerknęła na nią i zaczęła mówić. - Pansy będzie się włóczyć w nocy po korytarzu, a ja będę ją pilnować, oczywiście z peleryną-niewidką, którą pożyczy mi kochany, cudowny i przewspaniały Harry - posłała chłopakowi szczery uśmiech, pokazując tym samym szereg swoich białych ząbków. - Pansy, która jeszcze nie została zaatakowana, na pewno tym razem stanie się ofiarą tych ludzi - nikt jej nie przerywał, kiedy ona gestykulowała swoimi małymi dłońmi. - I kiedy ją zaatakują, to ja ich rozbroję i już po kłopocie - skończyła uśmiechając się do wszystkich, którzy mieli miny jakby właśnie znajdowali się na najnudniejszym wykładzie na świcie.
- I myślisz że to wypali? - zapytała Ginny, która do tej pory się nic nie odzywała.
- Jestem tego pewna - wypięła dumnie pierś.
- Przecież on są pod wpływem eliksiru wielosokowego - odparł niechętnie Draco, jakby chciał zepsuć idealny plan Miony.
- Poszukałam w tu i tam i znalazłam zaklęcie, który zmywa eliksir wielosokowy z osoby, która go spożyje.


Była godzina 22, Pansy właśnie przyszła do dormitorium Hermiony. Dziewczyny zabrały pelerynę Harry'ego i poszły włóczyć sie po korytarzu. Nie uszło pół godziny, gdy dziewczyny słyszały czyjeś kroki. Pansy wraz z niewidzialną Hermioną poszły na koniec korytarza. Nagle zza rogu wyłoniło się dwóch mężczyzn -  Dean Thomas i Seamus Finnigan. Dziewczyny wiedziały że to nie oni, gdyż widziały jak poszli do swoich pokoi.
Pierwszy szedł Seamus. Granger nie czekając rzuciła zaklęcie. Rozbłysło niebieskie światło. Chłopak przewrócił się na ziemie. Brunetka ściągnęła pelerynę niewidkę, by łatwiej jej było walczyć. Dean podszedł w jej stronę. Zanim Hermiona zdążyła cokolwiek zrobić, Pansy szybko rzuciła:
- Drętwota! - zaklęcie ugodziło "Dean'a" i runą na posadzkę.
Gryfonka rozejrzała się, by wśród kurzu i dymu dojrzeć chłopaka, który podszywał się za Seamusa. I to co zobaczyła przeszło wszystkie możliwości. Spodziewała się każdego. Dosłownie. Każdego. Ale nie jego.
- Co ty tu robisz? - wychrypiała słabym głosem Hermiona.



*********************
ROZDZIAŁ DLA WAS, specjalnie pisany teraz :) moim zdaniem jest bezsensu, ale nie mnie jest go oceniać.
kolejny pojawi się w tym tygodniu, bo chcę wam wynagrodzić za o długie czekanie.
rozdział krótki, wiem ;c i nie był sprawdzany xd
przee-praaa-szaaa-myyy raz jeszcze. :)
jak nowy wygląd bloga??  :D

ODIUMORTIS (SWAG)

środa, 26 czerwca 2013

LIEBSTER AWARD

Liebster Award


Otrzymałam nominację od właścicielki bloga http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/ za co bardzo dziękuje ;)

Co to jest?

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.



Pytania od Blogerki, która mnie nominowała: 

1. Jak jest twoja ulubiona postać z sagi HP?

2. Czy uważasz, że książki są lepsze do filmów? Odpowiedz uzasadnij.

3. Ulubiony cytat z Harrego Pottera?

4. Z którym z aktorów HP chciałbyś/abyś się spotkać i dlaczego?

5. Co lubisz robić w wolnym czasie?

6. Jaką cechę charakteru lubisz w sobie najbardziej?

7. Który z przedmiotów lubiłbyś/abyś w Hogwarcie?

8. Za co lubisz sagę Harry Potter?

9. Czym się kierujesz w życiu?

10. Jak jest twoje ulubione miejsce w Hogwarcie?

11. Ulubiona pora roku i dlaczego akurat ta?



Moje odpowiedzi:

1. Nie mam jednej, ulubionej postaci z sagi HP, ale jednymi z ulubionych są:
     Narcyza Malfoy i Lily (Evans) Potter - osobiście uważam, że te dwie kobiety łączy bardzo wiele. Przede wszystkim nieograniczona miłość do swoich synów i właśnie dlatego je bardzo lubie.
    Severus Snape - uwielbiam go za to opanowanie. Za jego perfekcję i za to, że wiele wyciepiał w swoim życiu i miał odwagę nadal żyć.
    Hermiona Granger - za to, że udowodniła, że niezależnie z jakiej się rodziny pochodzi, można wybić się i zdosbyć wszytsko.
    
2. Książki są lepsze od filmów, ponieważ opisują z wielką dokładnością każde odczucie i przeżycie. W filmie można liczyć tylko na dialogi, mimikę bohaterów, którzy nawiasem mówiąc nie zawsze są dobrymi aktorami. W filmie nie znajdziemy narratora, który opowie wszytsko. Nie wczujemy sie. No i nie damy pola do popisu naszej wyobraźni, która jest naprawdę bogata, tylko, że my jej nie rozwijamy oglądając filmy.

3. Zdecydowanie:
 " -Przez te wszystkie lata?...
-Zawsze. " 

4. Z Tomem Feltonem ( aktorem grającym Dracona Malfoya ) - do niego mam najwięcej pytań. Co jak co, ale wydaje mi się, że on był jednym z aktorów, który miał najmniej wspólnego ze swoim bohaterem. Chciałabym zapytać jak się do tego przygotował. To musiało być ogromne wyzwanie. No, ale oprócz tego chciałabym na żywo zobaczyć te oczy, usłyszeć ten głos, uśmiechnąć sie na widok jego uśmiechu. 

5. W wolnym czasie czytam książki, spotykam się z przyjciółmi, oglądam filmy. Nic nadzwyczajnego, a jednak cieszy mnie. 

6. Lubie to, że jestem raczej osobą wygadaną. Często nazwana pyskatą, ale jednak w pewnych sytuacjach daje mi to przewagę. 

7. Myślę, że Eliksiry. Lubie elsperymentować. W dzieciństwie głównie siedziałam i mieszałam różne składniki. Mam na myśli wodę, jakieś błoto, piasek, kwiatki i takie tam. Mimo iż każda mieszanka ledwo co się różniła była wyjątkowa i miała swoją nazwę.

8. Saga Harry'ego Potter'a przede wszystkim uczy, że warto czytać książki (Hermiona Granger), że nie warto się poddawać (Harry Potter), że zawsze można być tym dobrym (Severus Snape), że status materialny wcale nie jest ważny ( rodzina Weasley'ów ).
Pokazuje też miłość w każdym wydaniu; miłość rodziców do dziecka i odwrotnie, miłość przyjaciela, i miłość ukochanej. 
No a mimo to jest bardzo ciekawa i wciąglająca, napisana lekkim stylem.

9. Staram się kierować w życiu sercem, ale i rozumem. Ta mieszanka nie zawsze działa. Prosze ludzi o pomoc, ale w gruncie rzeczy i tak kieruje się własnymi przemyślenimi, a nie radami innych.

10. Moim ulubionym miejscem w Hogwarcie jest Pokój Życzeń. 

11. Lato - wakacje, moje urodziny, ciepło no i w ogóle jakoś tak fajnie. Zdecydowanie wole ciepłe klimaty.



Blogi, które nominuję:
1.http://sevmioneforever.blogspot.com/
2.http://magic-of-dramione.blogspot.com/
3.http://hermionaadndraco.blogspot.com/
4.http://single-light-in-the-darkness-dramione.blogspot.com/
5.http://panstwowesley.blogspot.com/
6.http://czarodziejskie-dramione.blogspot.com/
7.http://droga-do-milosci.blogspot.com/
8.http://dramione-spotkanie-po-latach.blogspot.com/
9.http://dramione-odkryj-siebie.blogspot.com/
10.http://dramione-zakazana-historia.blogspot.com/
11.http://ciemneijasnekoloryswiata.blogspot.com/



Moje pytania:
1. Jakieś postaci nie lubisz w sadze HP ? Dlaczego?
2. Ulubiony aktor/aktorka z HP?
3. Jakie książki polecasz?
4. Blogi o jakieś tematyce czytasz najczęściej?
5. Co Cie najbardziej denerwuje?
6. Czy jest ktoś z Twojej rodziny kto czyta Twoje opowiadania?
7. Ile blogów prowadzisz i o jakich tematykach ?
8. Jakie cechy charakteru są dla Ciebie najważniejsze?
9. Ulubiony przedmiot w szkole?
10. Ile masz lat i od jak dawna piszesz?
11. Wolałabyś się spotkać z aktorem grającym Harry'ego Potter'a czy Dracona Malfoy'a ?

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 13

Musze Wam powiedzieć, że ja jednak nie jestem stworzona do pisania długich rozdziałów dlatego postanowiłam, że nawet jak napisze coś krótkiego to i tak to dodam ;D
Życzę miłego czytania i proszę KOMENTUJCIE ;*

*************************



Rozdział 13



Wszystkie poprzednie dni były porażką. Uczennice bały się wychodzić z dormitoriów a uczniowie zawzięcie dyskutowali o tym kto mógł to wszytsko robić. Przed wczoraj ofiarą stał się nie kto inny jak Hermiona Granger. Była zła na przyjaciół, że wciąż za nią chodzą. Podczas wieczornego spaceru to się stało. Modliła się wtedy o śmierć. Pamiętała wszytskie ciosy wymierzone w twarz. Każdy jego dotyk. Jego zapach. Wstrętny śmiech. Maskę, która ją prześladuje w snach. Wszytsko. 
Gdy wyszła z szpitala dopuściła do siebie tylko Ginny i Pansy. Żadnego chłopaka. Nawet przyjaciela. Wiedziała, że nic jej nie zrobią, ale to mężczyźni. Nocą śnił jej się znowu on. Znowu go widziała. 
Myślała nawet o zabiciu, ale bała się śmierci. 
Gdyby tylko wiedziała kto jej to zrobił...

Podczas ostatnich tygodni Miona zaprzyjaźniła się z Pansy. Co więcej Ron również ją polubił. Bardziej jednak wszystkich zdziwiło, że Harry i Ron zaczęli więcej czasu spędzać z Draconem i Blaisem. Często sobie dogryzali, ale już nie tak złośliwie. Czarnoskóry Ślizgon dbał o względy u Rudego Gryfona. Wszyscy wiedzieli, że Zabini'emu podoba się najmłodsza latorośl Weasleyów. 

***

Od poniedziałku Hermiona postanowiła normalnie uczęszczać na lekcje. W końcu nie tylko ona została brutalnie potraktowana. 
Gdy weszła do WS większość osób patrzyła na nią z współczuciem, jednak zaraz po niej weszli Draco z Blaisem co wywołało o wiele większe szumy. Chłopcy widząc Mione podbiegli do niej odrazu.
-Cieszę sie, że już jesteś! Moge cie przytulić? - zapytał z wielkim entuzjazmem Zabini. Dziewczyna nie odpowiedziała tylko przytuliła obydwóch chłopaków.
Nagle jednak któryś z Gryfonów krzyknął:
-I wy macie jeszcze czelonść ją przytulać ?! 
Reszta pokiwała głowami i z niesmakiem wręcz obrzydzeniem patrzyła na tą scenę.
-O co chodzi? - zapytała cicho Granger tak żeby tylko usłuszało ją dwoje Ślizgonów.
-Uwierz mi nie mam pojęcia. - rzekł Draco.
-Nie masz pojęcia ty obrzydliwy chamie?! Nie kłam nawet! - wybuchnęła pewna Krukonka.
-O co wam do jasnej cholery chodzi?! - wkurzył się Smok.
Jednak nikt mu nie odpowiedział. Dostrzegł nagle gazetę na stole. Zaczął razem z Hermioną i Blaisem pochłaniać wszytsko co był w niej napisane.



BANDYTA W HOGWARCIE

Doszły nas słuchy, iż w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie dochodzi do pobić i gwałtów na uczennicach szóstego i siódmego roku.
Wandalista zawsze występuje w masce. Podejrzewamy, że jest jeden, ale nie mamy pewności. Nasze źródło informacji przekazuje, że dziwnym trafem ofiary znajdują albo Draco Lucjusz Malfoy bądź Blaise Zabini. Chłopcy pochodzą z starych arystokratycznych rodów. Niewątpliwie podczas wojny wraz z swoimi rodzinami byli po czarnej stronie mocy. 
Czy to możliwe żeby tych dwóch młodzieńców dopuściło się do takich przestępstw? Nie wiemy, ale obiecuje, że będę Was informować o dalszych losach w szkole. 

 R.S




Po przeczytaniu dziewczyna odsunęła się od chłopaków. Spojrzała w oczy najpierw Czarnoskórego później blondyna.
-Miona chyba ty nie myślisz, że my... - zaczął Malfoy.
-Hermi przecież my nigdy byśmy ciebie ani Gin ani żadnej innej nie skrzywdzili. - prawie wyszeptał drugi.
Brunteka miała łzy w oczach. Nie wiedziała co o tym myśleć. Oni nie mogliby, ale przecież dawniej byli straszni. 
-Musisz nam uwierzyć. - powiedział spokojnie Draco i złapał delikatnie dziewczynę za rękę. Ta jednak szybko ją odsunęła. Znów przypomniała jej się ta chwila. Dotyk tego mężczyzny. I ten straszny śmiech, który teraz nie mógł wyjść jej z głowy. 
Pierwsza łza spłynęła jej po policzku. Nie takiego rozpoczęcia dnia oczekiwała. Nie patrząc już na nikogo wybiegła z Wielkiej Sali, ocierając po drodze pojedyncze słone krople płynące wzdłuż twarzy. Chciała uciec. Nie ufała już nikomu. Biegła potacając innych. Biegła w nieznanym kierunku. Biegła tam gdzie nikt jej nie znajdzie. 
-Nie uwierzyła. - powiedział tylko cicho Draco, wpatrując się w miejsce gdzie jeszcze przed momentem stała. Chwilę później wszytsko 
zaczęło do niego docierać. Odwrócił się i wybiegł. Miał nadzieje, że jeszcze ją dogoni i wszytsko wyjaśni...

Blaise postanowił znaleść Pansy, Harry'ego, Ginny i Rona zanim prezcytają gazetę. Chciał wszytsko wyjaśnić i nie dopuścić do tego aby uwierzyli. 

***

-Stary widziałeś to? Każdy uwierzył. Ale miałem ubaw jak widizałam jak to czytają. I ta Gryfoneczka, która ucieka z Wielkiej Sali. Myślałem, że padnę. - mówił zadowolony chłopak.
-Nie masz trochę wyrzutów? - zapytał go przyjaciel.
-Jakich wyrzutów? Ja mam z tego niezły ubaw. - wubuchnął śmiechem.
-No a widziałeś ją? Jak płakała tam. Nie było ci jej żal?
-Ona ci się dalej podoba - bardziej stwierdził niż zapytał.
-No jak to się mówi stara miłość nie rdzewieje. - mruknął.
-Ja bym się bardziej martwił tym, ze powoli kończy się nam eliksir wielosokowy. 
-Spokojnie. Załatwiłem już duży zapas. 
-Świetnie. A i jeszcze jedno. Nie wyrywaj się tak na lekcjach. Wiem, że ty już kiedyś się tego uczyłeś, ale oni tego nie wiedzą, a twoja wiedza wzbudza podejrzenia.
-Dobra. - żucił i wyszedł z dormitorium.

***

-Harry! Pansy! - krzyknął Blaise. - Ginny! Ron!
-Cześć. Co ty taki zdyszany? 
-Szukałem was po całej szkole. - opowiedział. - Słuchajcie ktos doniósł Prorokowi, że to niby ja i Smok. W gazecie piszą. Miona nam nie wierzy. Prosze zaufajcie nam! To nie my! 
-Diable, uspokój się i mów wolniej. - rozkazała Pansy.
-Dobrze. - wziął kilka oddechów i zaczął mówić. - Do Proroka ktoś doniósł o tych pobiciach i gwałtach. Co więcej napisano, że podejrzwają nas, to znaczy mnie i Smoka. Miona nam nie uwierzyła i gdzieś uciekła. Draco pobiegł za nią. 
-Większej bzdury nie słyszałam. - stwierdziła Szatynka, jednak reszta zaczęła nieufnie spoglądać na chłopaka. 

środa, 19 czerwca 2013

Rozdział 12

Szczerze nie wiem co, ale nie podoba mi się. Chciałam strzelić coś dłuższego, ale mi nie wyszło. Miałam wycieczkę dzisiaj i musze wam powiedzieć, że dzieci coraz bardziej pyskate są, ahahahaha mówię jak własna babcia ale ok xd i w ogóle wróciłam się zmęczona i przemoczona bo byłam w takim czymś dziwnym joł ;P
Czytajcie i prosze KOMENTUJCIE! :D


*********************


Rozdział 12


Do Wielkiej Sali zaczęli już schodzić się uczniowie. Przy stołach brakowało tylko pojedynczych osób. Hermiona była już po wszystkich lekcjach i miała wyjątkowo podły humor. Powód jak zwykle ten sam - Draco Malfoy. Większość osób wolała się do niej nie odzywać. Wiedzieli, że lepiej nic nie mówić niż powiedzieć coś o co zaraz by wybuchła krzykiem. Czasami miała takie dni - bardzo żadko, ale miała. Wtedy zazwyczaj w akcje wkraczała Gin, której zawsze się żaliła. Ale tym razem Rudej nie było obok. Szczerze mówiąc Hermiona była o to również zła. Od rana nie widziała się z przyjaciółką. Bała się o nią jak o młodszą siostrę. Każdego ranka spotykały się i szły razem na śniadanie, siedziałyśmy razem na lekcjach i rozmawiały na przerwie. Coś musiało się stać, że Gin nie pojawiła się dziś. 
Nagle do sali wszedł Blaise. Zamiast skierować się w stronę stołu Slytherin'u podszedł do brązowookiej Gryfonki. Powiedział jej coś cicho do ucha tak aby nikt inny nie słyszał. Dziewczyna bez zastanowienia odłożyła sztućce, które miała w ręku i bez słowa wręcz wybiegła z WS. Każdy był tym zdziwiony. Dręczyło ich co takiego Zabini jej powiedział. Czarnoskóry chłopak również wyszedł. Po drodze porozumiewawczo spojrzał na przyjaciela. Ten wstał i poszedł za nim. Harry puścił pytające spojrzenie siostrze lecz ta tylko wzruszyło ramionami na znak, że nic nie wie. Nie minęło jednak pół minuty zanim Szatynka wstała i skierowała się w stronę wyjścia. Zdziwiony wszystkimi zdarzeniami Wybraniec energicznie ruszył za nią. 

***

Hermiona w tym czasie już była w Szpitalnym Skrzydle. Trzymała delikatną i bladą rączke przyjciółki. Nagle poczuła jak ktoś gładzi jej ramię. Był to Draco. 
-Wszytsko będzie dobrze - rzekł cicho. 
Nikt nie odpowiedział. Blaise wydawał się tym nie mniej poruszony niż Miona. Nie minęły dwie minuty od przyjścia Dracona do Skrzydła, gdy pojawili się tam Brunet i Szatynka. Harry widząc co się dzieje bez zastanowienia przytulił Herm. Był jej najlepszym przyjacielem. To wręcz należało do jego obowiązków. Gdy dziewczyna przestała płakać i trochę się uspokiła zapytała Zabini'ego
-Co tak właściwie się jej stało? 
-Znalazłem ją całą zakrwawioną i posiniaczoną w szatni na miotły obok lochów i ją tutaj przyniosłem.
-Czy ona została... - Brunetka nie mogła tego z siebie wydusić. To było dla niej coś tak strasznego, że nie przechodziło jej przez gardło.
-Nie, nie została zgwałcona. To było silne pobicie. - powiedziała pani Pomfrey, która właśnie przyszła do Ginny z kolejnymi eliksirami.
-Co z nią teraz będzie? - zapytał Harry.
-Mam tu kilka maści i eliksirów po których za chwile będą znikać siniaki i zadrapania, dzięki czemu ni zostanie blizn, jeżeli oczywiście nie została do tego użyta magia tylko zwykła przemoc fizyczna. Panna Weasley powinna za niedługo się obudzić dlatego też dostanie eliksir słodkiego snu. Nie chcemy przecież żeby zobaczyła u siebie siniaki. Potem będzie pewnie jeszcze obolała przez kilka dni więc zostanie tutaj. A teraz proszę już iść. Nic nie zdziałacie teraz swoją obecnością a tylko opuścicie lekcje.
-Ja już skończyłam. - oznajmiła brunetka.
-I tak powinnaś już iść, Granger. Odprowadzę cie. - rzekł Draco.
     Dziewczyna spojrzała jeszcze na przyjaciółkę i z łzami w oczach wyszła z sali z Draconem u boku. Chłopak delikatnie objął ją w tali. Obiad właśnie dobiegł końca i wszyscy wyszli z sali. Patrzyli jak Hermiona z zapłakaną jeszcze twarzą idzie przez korytarz w objąciach Malfoya. Obok nich szli Pansy, Harry i Blaise. Brat położył dłoń na ramionach siostry. Ona rownież była wstrząśnięta. Skoro to przytrafiło się Rudej to jej też mogło zagrażać. Blaise miał przerażoną minę. W pewnym sensie zależało mu na Ginny. Nagle stanął przed nimi Ron.
-Co to za sku***el jej to zrobił ?! - warknął
-Skąd ty wiesz? 
-Właśnie od niej wracam.
-Nie wiemy. Proponuje iść do PW Prefektów i tam się zastanowić. Coś trzeba z tym zrobić. - powiedział młody Malfoy a wszyscy się zgodzili i ruszyli za nim.

***

Sześcioro uczniów ostatniej klasy siedziało i dysutowało na temat pobicia bliskiej im osoby. Każdy podawał osoby, które mogły to zrobić po czym wspólnie analizowali tą możliwość. Po 40 minutach obcje stawały się coraz bardziej idiotyczne. Padło nawet stwierdzenie, że był to Snape czy Flich. Próbowali się doszukać innego sposobu odnalezienia bandyty. Nic z tego - pustka w głowie. Na dodatek pani Pomfrey oznajmiła, że Ginny może nie pamiętać przestępcy. Zemdlała więc pobicie było moce co mogło prowadzić do lekkiej amnezji. 
-A pamiętacie tą imprezę u Ślizgonów? - zapytała Hermiona, której nagle przyszło coś do głowy. Wszyscy przytaknęli. - No to Gin prosiła mnie żebym z nią tam poszła bo obiecała komuś, że przyjdzie. Myślałam, że chodzi o... Nie ważne w każdym razie napewno chodziło o jakiegoś chłopaka. Podejżewam, że napewno nie chodziło o żadnego Gryfona bo tych na tej imprezie było bardzo mało i też nie z Ravenclaw'u bo oni wtedy ponieśli porażkę. 
-W takim razie zastanówmy się z kim Ruda tam tańczyła. - rzekł Smok.
-No ja, ty, Miona i Harry byliśmy w wieży. Chyba, że na początku. - oznjamiła Pansy.
-Ja jednak nie poszedłem. Byłem za Ravenclawem i po meczu opijałem z nimi porażkę. - wyjaśnił Ronald.
-A ja... No mnie też jakby trochę nie było. - zawstydził się Czarnoskóry.
-Jak to cię jakby trochę nie było? - zapytała Pansy. Wydawało się, że tylko Draco zrozumiał co chciał przekazać tym przyjaciel.
-No wiecie impreza, zwycięstwo, alkohol, napalone dziewczyny i własne dormitorium. - mruknął.
-Ej Zabini, Zabini - uśmichnęła się już trochę rozluźniona Hermiona.
-Granger ? Jest 15.50. Musimy iść odbyć szlaban. 
-A no faktycznie. - odpowiedziała - to my z Malfoy'em już idziemy, ale jak chcecie to posiedzicie tu jeszcze i może coś wymyslicie.

***

Dwójka Prefektów Naczelnych weszła do sali profesora od Numerologii. Zastali tam tylko kartkę na stole informującą o tym co mają zrobić. Pracy było na conajmniej 2 godziny. Zaczęli robić wyznaczone rzeczy i przy tym rozmawiać.
-To straszne co się stało Rudej. Blaise to bardzo przeżywa, ale nie dziwie mu się. Ja też bym przeżywał jakby ciebie ktoś pobił. - zaczął chłopak i odrazu ugryzł się w język. - No albo Julii czy Pansy. - starał się wytłumaczyć.
-Trzeba coś z tym zrobić. Ukarać winnego. - odpowiedziała jakby nie dokońca zrozumiała sens wypowiedzi blondyna.

***

-Stary jak do cholery mogłeś to zrobić?! Myślałem, że ci na niej zależy! - ktzyknął pewien chłopak do swojego przyjaciela.
-Widzisz ona jest nawet nawet, ale tu chodzi tylko o jedno. Z tego co wiem to młoda Weasley jest bardzo ważna dla Pottera no i Rona ale i też ostatnio Zabini'ego i Malfoya.
-Co chcesz przez to powiedzieć?!
-Że nienawidzę tych dupków. Zniszczyli mnie nie raz. Zacząłem od Ginny potem będzie Granger Pansy i ta mała.
-Przecież się zorientują, że to chodzi o chłopców a nie o dziewczyny.
-O tym też pomyślałem. Dlatego oprócz tych ucierpią jeszcze inne kompletnie nie związane z nimi. 
-Wiesz, że to co robisz jest podłe?
-Tak. I uwierz mi, że na pobiciu tych dziewczyn się nie skończy. 
-Chcesz tym biednym nic niewinnych dziewczynom coś jeszcze robić.
-Po pierwsze to co zrobiłem z Ginevrą to nie był nawet początek tylko usłyszałem kroki i musiałem się zwijać. A po drugie ja tym kolesiom rozwale całe życie prywatne. 
-Sam ? Niby jak?
-Najpierw to muszę postarać się aby to co robiono z dziewczynami było złożone na Zabini'ego i Malfoya. Bo na pozostałych dwóch i tak nikt nie uwierzy. Dodatkowo wiem w kim się kocha Wieprzlej i ty mi w tym pomożesz a dla Pottera jeszcze nic nie mam. Ale myśle, że teraz jego oczkiem w głowie jest Parkinson to może coś z nią.
-Ja do tego nie mieszkam palców.
-A chcesz żeby ktoś sie dowiedział o tym co zrob...
-Nie kończ nawet!
-To co?
-Dobra.

***

Kolejny dzień był jeszcze gorszy niż poprzedni. Otórz Ginny się obudziła i stwierdziła, że nie wie kto wyrządził jej krzywdę. Był w masce. Dodatkowo została zaatakowana z samego rana kolejna dziewczyna. Tym razem ofiarą stała się 16-letnia uczennica należąca do Huffelpuff'u. Nie skończyło się na pobiciu. Stało się tam coś o wiele gorszego. Jakichkolwiek świadków brak. Dziewczynę znalazł tym razem Draco. Jest nadal nieprzytomna. 
Teraz każda uczennica boi się o siebie. Nikt nie chodzi sam. Zawsze parami albo większymi grupami. 
Jednak zdażają się wyjątki - Hermiona Granger. Denerwuje ją jak któryś z jej przyjaciół chodzi za nią krok w krok. Nie ma jeszcze południa a pożadną repremende dostał już od niej Draco, Ron, Harrry i Blasie. Co jak co, ale chłopcy bardzo o nią dbali. Zbliłyża się z Ślizgonami. Przywykła do ich arogancji, dumy i ogromnego poczucia humoru. Tak, to były trzy najbardziej widoczne cechy, choć ostatnio zauważyła tez czułość i troskę. Trodzczyli się o nią i dbali co jej mimo wszystko schlebiało. 
Dziś poczuła się jak mała dziewczynka, która idzie do ogromnego centrum handlowego z rodzicami, którymi w tym przypadku byli jej przyjaciele. Chodź ze mną! Poczekaj pójdziemy razem! Lepiej się nie oddalaj! Nie chodź nigdzie sama! - te ostrzeżenia brzęczyły jej w głowie nonstop. 

***

-Gin jak się czujesz? - zapytała Hermiona, siadając obok przjaciółki.
-A jak mam się czuć. Dziś zaatakowana była Emily. Tylko, że on ją jeszcze... - nie dokończyła, nie mogła, nie dała rady. - Jestem obolała i smutna, ale wiem, że miałam ogromne szczęście. Ja wciąż zadaje sobie pytanie dlaczego? Co ja mu zrobiłam? Co jestem mu winna? 
-Nic Ginny. Nic nie jesteś nikomu winna. To jest jakiś psychol, ale go złapią. - pocieszała ją.
-Wiesz... Ostatnie co pamiętam to Blaise'a i koniec filmu. 
-On cie przyniósł do skrzydła szpitalnego. 
-Powinnam mu podziękować. - stwierdziła. 
-Ale już nie dziś. Pójdziesz jutro na lekcje?
-Miona, jutro jest sobota.
-A faktycznie. - zawstydziła się lekko swoim roztargnięciem.
-Co ty taka nie ogarnięta?
-Wszytsko mnie drażni. Wydarłam się na chłopców, szczególnie na Malfoya a przecież oni chcą mojego dobra. Źle się z tym czuje.
-No masz racje. Źle zrobiłaś. - odpowiedziała poważnie.
-Słucham?
-No zgadzam sie z tobą. 
-Ginny! Ja chce żebyś mnie pocieszyła i powiedziała, że miałam racje a ty mi mówisz, że źle postąpiłam?
-To ty powiedziałaś, nie ja. Z tobą to i tak źle i tak nie dobrze. Zresztą nieważne. Z kim idziesz na bal?
-Ja... Wcześniej niby planowałam z Malfoy'em bo mieliśmy układ, ale to już nie aktualne. 
-Ale ty chcesz z nim iść prawda?
-A kto nie chce. - zaśmiała się. - w sumie mi to prawie obojętnie, ale wole z nim niż naprzykład z takim Ernim.