poniedziałek, 13 maja 2013

Rozddział 5

Słuchajcie ,ten rozdział to był tylko taki troche wstęp do kolejnego. Postanowiłam razem z Karolą, że  będziemy pisać później drugą część. Aktualnie jednak mamy pomysł na tą - pierwszą część taki, który naprawdę was bardzo zaskoczy. Czytam dużo opowiadań i z takim pomysłem się jeszcze nie zetknęłam. Narazie się dopiero pomału rozkręcam, dlatego przepraszam, że rozdział czasem zanudzają... A no i jeszcze przepraszam za wszelkie błędy ortograficzne i interpunkycje. Będę też za każdym razem dodawać jakąś piosenkę, krórą będziecie mogli słuchać w tle :)
PIOSENKA

****



Rozdział 5 


Gra w butelkę


  Wtem czar prysł. Zazdrosny Ron przerwał tą uroczą chwile... 
-Ekhem! Hermiona - złapał dziewczynę za rękę - moge cie na chwile prosić. Dziewczyna poszła za nim. Stanęli po drugiej stronie sali tak, żeby raczej ich nikt nie słyszał.
-Co ty wyprawiasz?! Jak ty sie zachowujesz?! - pytał wkurzony
-Ale o co ci chodzi? 
-Nic sobie nie robisz z tego, że wróg cie podrywa! 
-On już dawno nie jest wrogiem. Od wojny nim nie jest!
-No ale przyjacielem ani kolegom tez nie. Jeszcze przedwczoraj przez niego płakałaś a teraz nie możesz sie oderwać? 
-Zmienił się. I niby skąd wiesz że plakalam przez niego ?!
-Chyba nie przez to że McGonnagal odjęła nam punkty ani przez to że eliksir ci nie wyszedł. 
-Nie przez to ale tez nie przez niego. Miałam inne powody! - krzyknęła i odwróciła się na pięcie, uderzając o niego burzą loków.
***
Nauczycielki prowadzącej lekcje tańca nie było już ponad pól godziny. Nagle wpadł ten sam pierwszak, który wcześniej przerwał im lekcje i oznajmił
-Pani mówi że macie iść wszyscy tylko główna dwójka ma zostać i ćwiczyć... Ten no... Ćwiczyć... 
-Co mamy ćwiczyć? - przerwała zdenerwowana Hermiona zacinającemu się pierwszakowi
-Macie ćwiczyć... Yyy... Zapomniałem... - rzekł ciszej
-Pewnie chodziło o pocałunek - uśmichnął się szelmowsko Draco, a Ron spiorunował go tylko wzrokiem.
-Chciałbyś Malfoy - zakpiła Herm
-No... Chciałbym - odpowiedział słodko
-A już wiem! - krzyknął nagle najmłodszy uczeń - macie ćwiczyć skok. Ten co ma być na końcu. 
-Ahaaam... - rzekła niepewnie. 
Młody chłopczyk wyszedł z sali rozpromieniony tym, że przypomniał sobie wiadomość, a za nim wszyscy z wyjątkiem głównej dwójki. Ron zierzył wzrokiem blondyna jakby chciał powiedzieć "a spróbuj się jej dotknąć to pożałujesz" . Draco widząc to posłał mu uśmiech w stylu "a spróbuje". Rudy wyszedł jako ostatni lekko trzaskając drzwiami. 
-No Granger zostaliśmy sami... 
-Teraz Granger a wcześniej Miona. Jesteś gorszy niż kobieta. Bardziej niezdecydowany. 
-Ja nie jestem niezdecydowany, ja mam swoją taktykę - uśmiechnął sie.
-Koniec gadania. - zażadziła - wiesz jak wygląda ten skok ? 
-Oczywiście że wiem. Skarbie ja już nie raz to tańczyłem.
-Jak to już to tańczyłeś?
-Pomiędzy piątym a szóstym rokiem nauki, w wakacje chodziłem na kurs. I tam właśnie nauczyłem sie tego tańczyć. Potem miałem z tego trzy występy. I tyle.
-Czarodzieje to tańczyli? - zdziwiła się dziewczyna
-a kto powiedział że uczyli mnie tego czarodzieje ? - odpowiedział pytaniem na pytanie
-Przecież ty się podobno brzydzisz zwyczajnymi ludźmi... 
-Niby kto tak powiedział ? 
-Od zawsze wyzywałeś mnie od szlam i brzydziłeś sie mną i moją krwią.
-Granger, ty jestes czarownicą nie mającą korzeni w świecie magii a oni nie są czarodziejami. Ich nie wyzywa się od szlam ani nie nazywa sie ich mugolami. Oni nie wiedzą co to znaczy. To są zwyczajni ludzie. Zwykli śmiertelicy. Natomiast ty jesteś kimś pomiędzy. Twoi przodkowie nimi byli a już twoje dzieci nie będą. Na tym polega różnica.
-No tak... Coś w tym jest
-A ty to tańczyłaś? 
-Nie... Kilka razy oglądałam ten film ale nigdy nie tańczyłam.
-No to bierzemy się do roboty. 
Zaczęli trenować. Hermionie nie szło na początku najlepiej, natomiast jej partner był bardzo dobry. Ćwiczyli już od godziny.
-Już nam dobrze idźe. - uśmiechnął się Draco
-No właśnie nie tak dobrze. - odpowiedziała.
-To jeszcze tylko raz. Rozpęd i skok. 
-Dobrze.
Dziewczyna odeszła kilka kroków. Rozpędziła się, niestety chłopak miał inne plany. Wleciała na niego a on zamiast podnieść ją, przewrócił się.  Chciała się podnieść, gdy ten szybko zamienił się z nią miejscem i teraz to on był nad nią. Podtrzymywał się rękami, żeby jej nie zgnieść. Hermiona chciała wyjść, ale nie miała jak.
-Wypuść mnie.
-A co mi za to dasz? - uśmiechnął się słodko. 
-Nic ci nie dam... Wypuść mnie! - udawała, że ten uśmiech wcale nie zrobił na niej wrażenia. 
-Jak coś mi za to dasz to Cie wypuszczę. 
-Co mam ci niby dać? 
Chciał ją pocałować. Chciał poczuć wreszcie smak tych ust. Teraz naprawdę czuł, że chce ją mieć. Wpatrywał sie w nią już chwile gdy nagle usłyszał trzask. Oderwał się od niej. 
-Przepraszam, że przerywam, ale... No mam dla was propozycję.
-Theo... Jak zawsze w nieodpowiednim momencie. - powiedział zrezygdonwany blondyn.
-Sorry Draco. - uśmiechnął sie lekko - jest impreza i miałem po was przyjść. 
-Gdzie ta impreza? - zainteresował sie Malfoy.
-W twoim dormitorium. To co idziecie? 
-Ja nie idę. - powiedziała dziewczyna, która do tego czasu tylko przyglądała się rozmowie. 
-Hermiona... Nie daj sie prosić tylko chodź. Jutro wolne. - rzekł szybko Nott.
-Ja na imprezie w Slytherinie ? Raczej nie. 
-Są też osoby z Gryffindoru. Ginny, Lavender Brown i Parvati Patil. I jest z twoich znajomych jeszcze Luna. - podkreślił chłopak.
-Dobra, to my zaraz tam będziemy. - oznajmił blondyn.
-Ja sie przecież jeszcze nie zgodziłam.
-Dobra, dobra idziemy. 
-Muszę się przebrać. - oznajmiła
-W takim razie najpierw idziemy do ciebie a potem do mnie. - uśmiechnął się
-Dlaczego idziesz ze mną? 
-Żebyś przypadkiem nie postanowiła już pozostać u siebie. - odrzekł blondyn 
-Dobra, w takim razie ja ide i wszyscy już czekamy na was. - powiedział Theodor i wyszedł. 
Hermiona szła korytarzami, aż doszła do portretu Grubej Damy. Draco stanął za nią.
-musze powiedzieć hasło. -rzekła, uświadamiającej mu tym, że ma odejść.
-Gryffindor. - powiedział i ukazało się im wejście. 
-Skąd ty ? - wyszczerzyła oczy Herm
-oj nie ważne. Po prostu znam. - odpowiedział.
Weszli do środka. W PW zrobiło się nagle cicho. Wszyscy wpatrywali się ze zdziwieniem w dwójkę, która wlasnie tam weszła. Po pierwsze co tu robi Ślizgon, a po drugie dlaczego przyszedł tu razem z Hermioną, czyli jego odwiecznym wrogiem. Po tej niezręcznej chwili wszyscy zaczęli to komentować. Dało się też usłyszeć westchnienia dziewczyn. Nikt jednak o nic nie pytał. Weszli do dormitorium. Chłopak lekko się zdziwił. Pokój był urządzony dość klasycznie, lecz na ścianach wisiało mnóstwo fotografii. Jedna strona pomieszczenia walała się ubraniami, książkami i innymi rzeczami a druga utrzymana w nienagannym porządku. 
-Jak mniemam ta czysta połowa należy do ciebie - bardziej stwierdził niż spytał chłopak.
-Nie lubie bałaganu. - odrzekła - nigdzie. - dodała po chwili - ani w mieszkaniu ani w życiu. 
-No ale trochę spontaniczności by ci nie przeszkadzało? 
-Ogólnie w moim życiu zdarzyło się już aż za dużo rzeczy, których nigdy bym się nie spodziewała. Miałam nadzieje, że chociaż ten rok będzie przewidywalny i zwyczajny. Bez żadnych niespodzianek. 
-Chyba ci się to nie uda... Już zaczęło się dość nieprzewidywalnie. 
-Masz coś konkretnego na myśli? 
-No naprzykład to, że teraz ze sobą normalnie rozmawiamy. Jeszcze niedawno gdyby ci ktoś to powiedział, wyśmiałabyś go. 
-To prawda. No, ale kto by nie wyśmiał. - nastała chwila ciszy po czym Hermiona powiedziała - idę wziąć prysznic i zaraz będę gotowa. Zaczekaj tu. Weź sobie w szafce w rogu jest jakiś sok, szklanki i krakersy. Chłopak usiadł na łóżku a dziewczyna poszła brać prysznic. Gdy tylko usłyszał, że woda zaczęła się lać wstał i zaczął przeglądać różne rzeczy. Nie byłby sobą gdyby tego nie zrobił. W końcu to była chyba jedyna okazja zobaczyć co trzymają w swoim dormitorium Gryffonki. Znalazł kilka ciekawych fotografii do których mimowolnie uśmiechał się. Zauważył, że Herm nie była najspokojniejszym dzieckiem. Zdjęcia były śmieszne i słodkie. Po chwili dziewczyna wyszła do niego, jak nowa. Ożeźwiona i przebrana w czarne rurki, koszule z ćwiekami i buty na wysokich koturnach. 
-Idziemy? - zagadnęła
-Tak, chodźmy. - odpowiedział szybko i wyszli. Drogę przemierzali w ciszy. Gdy doszli Draco chciał wypowiedzieć hasło, lecz Gryfonka go uprzedziła.
-Skąd ty ? - zdziwił się.
-Oj nie ważne. Po prostu znam. - zacytowała jego słowa i weszli do środka. Pewnie obecność dziewczyny wywołałaby na Ślizgonach ogromne wrażenie, gdyby nie to, że wcześniej przechodziły już tędy trzy inne z domu Lwa. Gdy blondyn chciał otwierać drzwi do dormitorium zobaczył, że dziewczyna wpatruje się w nie jak spetryfikowana.
-Coś nie tak ? - zapytał
-Jakoś nie chce mi się tam iść...
-Nie masz już wyboru. - uśmichnął sie delikatnie i otworzył drzwi. W środku było dość głośno. Niczego nie było słychać poza dormitorium, gdyż żucone było zaklęcie wyciszające. Blaise zagadywał do Ginny, Theo rozmawiał z dwoma Gryffonkami, a na jego ramieniu zawieszona była Astroria. Luna prowadziła konwersacje z Danielem - Ślizgonem, który dołączył do Hogwartu dopiero w tym roku, a Pansy wyśmiewała wlasnie Goyla i jego koszule w pomarańczowe prążki. 
-O widzę, że już wszyscy są - powiedział Blaise tak żeby go każdy usłyszał i spojrzał na swojego najlepszego przyjaciela. - może w coś zagramy? - zagadnął
-Ja proponuje grę w pytanie lub wyzwanie. - uśmiechnął się Draco do Blaisa.
-Ja jestem na tak. - powiedziała Pansy, a reszta ją tylko poparła.
-W takim razie Diable dawaj jakąś butelkę i losujemy. Ja pierwszy - oznajmił blondyn po czym dodał - najważniejsza zasada nie kłamiemy. Z resztą - żucił jakieś zaklęcie i kontynuował - jeśli ktoś skłamie zacznie wyć alarm, który może lekko przygłuszyć. Zrozumieliście ? - wszyscy pokiwali tylko głowami na znak, że wszystko Jest jasne. Malfoy zakręcił butelką i wypadło na Lunę. 
-A więc Tuna... - zaczął lecz przerwała mu Miona.
-To jest Luna idioto. 
-O kurde... Sorki. No więc Luna pytanie czy wyzwanie? 
-Pytanie - odrzekła swoim aż przesłodzonym głosikiem
-Czy całowałaś się już? - oczywiste było w mniemaniu innych, że Luna- panna świętrza niż najśwętrza osoba na całym świecie się nie całowała. 
-Tak - odpowiedziała po chwili namysłu, a na jej twarzy zagościł mały rumieniec. Ntwarzach wszystkich zagościło zdziwienie. Nie spodziewali się tego. No, ale cóż im było począć. Alarm nie zawył więc odpowiedź była prawdziwa. Blondynka wzięła butelkę i zakęciła nią. Wypadło Goyla. 
-Pytanie czy wyzwanie? 
-Wyzwanie - odpowiedział bez większego namysłu.
-Przynieś nam dużo budyniu. - uśmiechnęła się szeroko.
-Ale teraz? 
-Tak, tylko najpierw jeszcze zakręć butelką. - chłopak szybko zakręcił i wypadło na Parvati.
- Pytanie czy ... - jeszcze nie zdążył dokończć bo ta mu przrwała. 
-Pytanie. 
-Więc, gdybyś miała możliwość chodzenia z jakim byś chciała Ślizgonem kogo byś wybrała? 
Dla dziewczyny to pytanie było kłopotliwe... Zwłaszcza, że ten chłopak był w ich gronie, a przy nim jego dziewczyna. Spieła się, zacisnęła lekko pięści i powiedziała niemalże bezgłośnie 
-Theodora. - jednak każdy usłyszał, a na jej i Theo policzki wpłynęły rumieńce, za to w oczach Astorii dało się dostrzec złość i zazdroś. 
Goyl po tym wyszedł po budynie a każdy z nich pił już po drugiej szklance ognistej. Dziewczynom już szumiało w głowie przez co pytania i odpowiedzi były coraz ciekawsze i czasem śmiesznejsze, ale też wstydliwe. 
-A więc Draco... - zaczął Zabini, który go wylosował - pytanie czy wyzwanie? 
-Wyzwanie. - powiedział pewniej.
-Pocałuj jedną z obecnych tu dziewczyn. Wybór jest twój. 
-Dobra. - Smok bez żadnego zastanowienia pochylił się w stronę Hermiony i musnął swoimi ustami po jej. Pocałunek był dość długi. Dziewczyna zapomniała o całym świecie. Miał miękkie i zimne wargi, natomiast ona delikatne i ciepłe. W końcu odsunął się od niej. I teraz to on kręcił. Gra trwała w najlepsze do godziny 1 w nocy. Wszyscy bawili się rewelacyjnie, mimo iż każdy był już nieźle pijany. Opróżnili razem trzy butelki whisky i po jednym piwie korzennym. W końcu całe towarzystwo poszło. Została tylko Hermiona i Draco. Dziewczyna została na koniec zadanie spędzić tą noc w pokoju blondyna. Zasnęła jednak na ziemi opierając sie o silny tors również śpiącego Malfoya. 

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 4

Bardzo prosze was o komentarze ;)



Rozdział 4 

Magia tańca



Gdy skończyli patrol poszli do swoich domów. To co Granger tam zobaczyła przekraczało jej wszelkie wyobrażenia... Przy kominku, na kanapie siedział uśmichnięty Blaise Zabini. Rozbawiał swoimi żartami kilka dziewczyn z jego roku, ale też kilka młodszych. Wszytskie Gryfonki miały wlepione swoje oczy w czarnoskórego ucznia Slytherin'u. To było naprawdę dziwne. W ogóle jak on sie tu niby dostał ? Żadnych chłopaków-Gyfonów tam nie było. Jedni mieli trening a reszta jak się domyslała Hermiona poszła bo nie mogła wytrzymać zauroczenia "ich" dziewczyn Blaisem.
-O Miona do nas przyszła - krzyknął zadowolony Zabini, wstając i idąc w stronę dziewczyny.
-co ty tu? Kto cie wpuścił? - mówiła zaskoczona.
Czarnoskóry objął brunetkę jedną ręką. 
-no dziewczyny - zwrócił się de reszty - ja już pójdę. Chciałbym porozmawiać z panią Prefekt - posłał im słodkie spojrzenie. Westchnęły naraz...
-to gdzie idziemy? Na błonia ? - zaoroponował
-ale... dlaczego ty ? Jeszcze mi proponujesz pójście ? Yyy... - powiedziała jakby troche sama do siebie.
-no Hermiona mam sprawę... Zaraz ci opowiem. To idziemy ? - uśmiechnął się do niej szelmowsko
-na błonie jest już za późno... Ostatnio niezbyt miło kojarzy mi się chodzenie na błonia o takiej porze. Z resztą nie ważne.  Chodz do mojego dormitorium. - wskazała dłonią korytarz w którym było dość sporo drzwi.
-do twojego prywatnego ? Mionka nie rozpędzaj sie ja tylko chce pogadać - zażartował i szczerze się uśmichnął
- Blaise chodz a nie dopisuj własnych scenariuszy co do moich myśli - odwzajemniła uśmiech i zaraz juz byli w jej "mieszkaniu". 
Zabini jakby nigdy nic usiadł na łóżku. 
-napijesz sie może soku z dyni albo czegoś innego ? - zapytała uprzejmie
-nie dziękuje. Chodz usiądz. - wskazał miejsce obok siebie.
Dziewczyna zaraz podeszła i usiadła obok.
-a więc o czym chciałeś porozmawiać? 
-to jest taka dziwna sprawa...
-no więc słucham.
-nie będę owijał w bawełne. Czy mogłabyś sie zamienić miejscem na eliksirach ze mną ? - zapytał dość niepewnie i cicho.
-słucham ? 
-no czy mogłabyś sie za... - zaczął powtarzać ale mu przerwała
-usłyszałam, tylko troche jestem zdziwiona. 
-no to mogłabyś czy nie mam na co liczyć ? - spytał pokornie
-pod warunkiem że podasz mi powód tego... 
-chciałbym siedzieć z Ginny... 
-dlaczego ? Hmmm ? - spytała podejżliwie 
-Hermiona, to dziwne mówić o takich rzeczach... O uczuciach. - odrzekł niemal bezgłośnie jednak ona go usłyszała.
-Blaise ? Czyżby moja niezawodna intuicja mówiła mi coś w stylu: Gryfonka zawróciła w głowie Ślizgonowi... To cud. - uśmichnęła sie delikatnie dziewczyna
-Nie tylko mi Gryfonka w głowie... Taki jeden blondyn też ma pewną na oku. - odwzajemnił uśmiech
-Diable, ja nie wiem co ty masz na myśli, ale wracając do eliksirów... Z kim ja bym miała wtedy siedzieć w ławce ?
-no z Draco - wyszczerzył do niej rząd białych zębów
-w życiu! - powiedziała prawie krzykiem - nie będę z nim siedzieć! 
-ale to tylko eliksiry... Draco jest z nich świetny, nie bedzie sprawiał problemów.
-a on o tym wie? Przeciez nie bedzie chciał ze mną siedzieć.
-wie już. Zgodził sie. 
-a Ginny nie będzie zła ? 
-Gin ? - przerwał na chwile - faktycznie... Nie pomyślałem o tym czy ona w ogóle... Trudno zaskoczymy ją. - uśmiechnął sie zaltonie.
Tak na prawde o niego i Ginny tu nie chodziło. To też ale tak przy okazji. Sprawa była bardziej złożona. Ale o tym planie aktualnie widział tylko sam Zabini. To on to uknuł. Postanowił, że wtajemniczy rudą. Nikogo więcej.
-to co zgadzasz się? - zapytał już prawie błagalnym tonem chłopak
-no dobrze... Draco jest chyba dobry z eliksirów więc nie będzie mnie o nic pytał. 
-dziękuje, dziękuje, dziękuje. - uśmiechnął sie i pocałował dziewczynę w policzek po czym wybiegł uśmichnięty kolejno z jej dormitorium i PW Gryfonów. 
***
Kolejnego dnia pierwszą lekcją była mugolszczyzna. Nauczycielka oznajmiła że najaktywniejsi uczniowie będę nagrodzeni. Jednak jedną aktywną uczennicą z Gryffidoru była Hermiona, z resztą jak na każdym przedmiocie. Draco raz odpowiedział na jakieś pytanie podobnie jak jego kilka kolegów Ślizgonów. Wszyscy byli pewni że chodzi o punkty więc raz czy dwa razy się zgosili. Ostatnio Ślizgoni zrobili jakiś mało przyjemny żart Flichowi za co McGonnagal odjęła im sporo punktów. Teraz musieli to nadrabiać, gdyż Snape im kazał.
Na przerwie w sali zostali: Hermiona, Ron, Zabini, Draco, Astoria, Pansy,Ginny, Theodor i jeszcze kilka krukonów. 
-jak mówiłam nagroda dla najaktywniejszych... - zaczęła nauczycielka
-to nie chodziło o punkty? - przerwał lekko zdziwiony Theo
-owszem, dostaniecie punkty ale dopiero po przedstawieniu.
-co? Jakim przedstawieniu? Ja musze się uczyć! - powiedziała Hermiona
-akurat Ty Hermiono jesteś najlepszą uczennicą w Hograwcie. Bardziej boje się o innych tu zebranych - zmierzyła wzrokiem Ron'a - a więc jednym z najbardziej popularnych filmów wśród mugoli jest "Dirty Dancing". Bardziej popularny jeszcze jest związany z nim taniec. Wy go zatańczycie na balu, który będzie już niedługo.
-z tego co mi się wydaje do tego tańca potrzebne są tylko dwie osoby. - rzekła Hermiona
-tak, ale postanowiłam dodać jeszcze kilka innych par tańczących obok głównej dwójki. Kto z was oprócz panny Granger wie o jaki taniec mi chodzi?
-ja wiem - powiedział niepewnie Draco.
-hahaha skąd ty wiesz ? oglądzasz takie romasidła nocami - roześmiał się Blaise a za nim reszta zebranych. Blondyn zmierzył go tylko wzrokiem. 
-wspaniale! - krzyknęła profesor
-co wspaniale ? - zapytał Ron ktory do tej pory nic się nie odzywał
-Draco i Hermiona będą grali główną role. Znaczy wykonywali główny taniec. - puściła oko do dwójki, która teraz patrzyła na nią jak na wariatke.
-nie! - nagle krzykneła dziewczyna z orzechowymi oczami
-ależ wlasnie tak zwłaszcza że jesteście jeszcze prefektami naczelnymi. Cudownie to wyjdzie - rozmarzyła się nauczycielka - O 17 wszyscy macie tu być. A teraz idźcie już bo zaraz dzwonek.
Uczniowie wyszli z sali. Większości było to obojętne czy wezmą w tym udział czy nie. Jednak kilkoro z nich czuło się... No wlasnie jak się czuli ? Hermioną targała złość z trzech powodów: nie lubiła tańczyć, nie chciała mieć takiego partnera i oprócz tego że codziennie dwie godziny na patrolu to jeszcze teraz będą te próby. Draco był strasznie zdziwiony. Jego uczucia były mieszane. Umiał tańczyć i to bardzo dobrze, w końcu już od małego jego rodzice go tego uczyli i zapisywali na różne kursy. To było tradycją w rodzinie tych arystokratów. Ale chyba nie chciał. Właściwie to próbował się troche zbliżyć do Gryfonki... Sam nie wiedział co czuł. Ron był wściekły że Hermiona nie zatańczy z nim tylko z tą tlenioną fretką. Jedyną w pełni zadowoloną osobą był Blaise. Jemu sie to podobało. Swietnie tańczył. I jeszcze weźmie sobie Ginny do pary. A na dodatek jego przyjaciel w parze z Granger. Wprost idealnie. 
-co teraz mamy? - zapytała niepewnie najmłodsza latorośl Weasleyów swoją przyjaciółkę 
-zielarstowo - mruknęła w odpowiedzi dziewczyna.
Ta lekcja minęła dość szybko. Był poniedziałek czyli jedyny dzień w tygodniu bez eliksirów. Szybko mienęla też reszta lekcji. Później obiad. Hermiona wzięła prysznic i się przebrała w luźny, dłuższy podkoszulek, czarne leginsy a na nogi szybko wsunęła ciemne, niskie Conversy. Ginny ubrała szare dresy, adidasy i niebieską bokserke. Obydwie dziewczyny zdążyły jeszcze odrobić zadania i poszły. Za trzy minuty 17. Przed salą byli juz wszyscy uczniowie. Nauczycielka też zaraz przyszła i wpuściła ich do środka.
-witam. Cieszę sie że wszyscy przyszliście i to punktualnie. - uśmiechnęła się. - myśle, że zaczniemy od oglądnięcia tego tańca. Jest on wykonany przez profesjonalnych mugolskich tancerzy. - pokazała ręką ścianę na której zaraz wyświetlił się obraz. Taniec trwał kilka minut. I końcówka. Namiętny pocałunek dwójki głównych tancerzy. I filmik się zakończył. Uczniowie obrócili się w stronę Nauczycielki.
-bez końcówki, prawda ? - zapytała zestresowana Herm
-to znaczy... Twarze sie prawie zetkną aczkolwiek jeżeli nie będziecie chcieli pocałunku nie będzie. Rzecz jasna wyglądałaby to o wiele lepiej. Bardziej spektakularne by to było, ale ja was do niczego nie zmusze. Nie mam takiego prawa. Chociaż fajnie by było... Naprawdę zastanówcie sie...
-nie będzie niczego takiego - szybko powiedział Ron zanim dwójka najbardziej zainteresowanych cokolwiek z siebie wydusiła.
-Weasley, nie bądź tego taki pewny. - uśmichnął sie swoim firmowym uśmieszkiem numer jeden blondyn z Slytherin'u i stanął obok Hermiony. Odsunęła się lekko. 
-Ron ma racje. Pocałunku nie będzie. - zainformowała donośnie i pewnie.
-oj Miona jesteś chyba zbyt tego pewna. - objął ją jedną ręką - zastanowimy się jeszcze - rzucił do nauczycielki, patrząc w jej stronę i uśmiechając sie. 
-Miona ? Od kiedy ty tak do niej mówisz ? - zachrztusił się własną śliną Ron.
-od teraz. - mruknął blondyn.
-dobrze, koniec tych pogaduszek. - rzekła pani profesor - trzeba podzielić was na pary. 
-ja z Ginny! - krzyknął szybko Blaise.
-dobrze. W takim razie Hermiona i Draco, Virginia i Blaise, Pansy i hmmm... - zamyśliła sie - Pansy i Ron, Theo i Astoria, Emily i Daniel, Kathrine i Jack, Betty i Leo. 
Parkinson prychnęła z nutką pogardy, ale nie komentowała tego. Wiedziała że z kimś musi być a skoro Draco jest z tą tą szlamą jak określała Pnasy Hermionę, Blaise z Ginny to żadnego wyboru nie było. Theo chodził z Astorią o czym wiedzieli nawet nauczyciele więc innego wyjścia nikt nie widzał a trójka krukonów zarówno jak Ron do przystojnych nie należała. Trudno - Pomyślała tylko. 
-a i jeszcze jedno. McGonnagal zażądziła że te pary pójdą razem na bal. W swoim towarzystwie.
-teraz to pani przesadziła! - krzyknął Ron
-Weasley prosze sie zachowywać! 
-no wlasnie rudy! Ogarnij dupe i sie przystosuj. - rzekł Blaise 
-panie Zabini... - powiedziała lekko zrezygnowana nauczycielka. Chłopak zchylił głowę. Nauczycielka jednym machnięciem różdżki zamieniła sale lekcyjną w sale do ćwiczeń tańca. Na każdej ścianie było lustro. Draco uśmiechnął sie w duchu to widząc. Przypomniał sobie jak mama uczyła go tańczyć w takich salkach. To były piękne czasy. 
-więc na początku ustawcie się w dwuszeregu parami jak was podzieliłam. Dziewczyny przed chłopakami. Chłopcy łapiecie dziewczyny w talii i obracacie twarzą do siebie. Dłonie dziewczyn dotykają serca chłopaków...
-prosze pani, prosze pani! - wbiegł nagle do klasy jakiś zdyszany pierwszoklasista nawet nie zwracając uwagi na inny wysrtroj. - dyrektor prosi panią zaraz do gabinetu... - pierwszak coś jeszcze mówił lecz Hermiona nie zwróciła na to uwagi. Z resztą jej partner rówież. Trzymał dłoń brunetki na swoim torsie. Jego serce biło szybko, mocno ale i płynnie. Byli bardzo blisko. Czuła jego oddech na twarzy. Zapomnieli sie. Wszyscy patrzyli na nich z lekkim zdziwieniem. "Te jego metaliczno szare oczy" pomyślała. Wtem czar prysł. Zazdrosny Ron przrwał tą uroczą chwile... 

czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 3

Witam wszystkich czytających tego bloga :) chciałabym bardzo poprosić o komentowanie postów, gdyż to mi daje napewno więcej weny i siły do pisania. Pozdrawiam /nela.


RODZIAL 3 

Topór wojenny zakopany ?

Draco ruszył szybkim krokiem do dormitorium. Spotkał tam Zabini'ego odrabiającego pracę domową. Usiadł na łóżku, chwycił poduszkę i żucił nią o ścianę. 
-co sie stało ? - zapytał Zabini 
-zachowałem się jak idiota! 
-no ale o co chodzi ? 
Młody Mlfoy opowiedział całą historie przyjacielowi. 
-no no Smoku wpieprzyłeś się w niezłe bagno... 
-wiem - odpowiedział zdenerwowany blondyn - po raz pierwszy mam wyrzuty sumienia i wiesz co ? Pójdę ją przeprosić. I to teraz! - stwierdził stanowczo
-nie wiem czy ona po takim czymś będzie chciała z tobą gadać, kretynie. Mówiłem ci już że obrażenia dziewczyn wcale nie jest rozwiązaniem. Wiem że masz niewyparzoną mordę ale raz mógłbyś sie przymknąć szczególnie przy takiej dziewczynie jak Granger.
-co to miało znaczyć "jak Granger" ? 
-no wiesz, taka poukładana, inteligentna i ładna...
-od kiedy ci się podoba ? 
-weź przestań mówić do mnie takim tonem jakbym zrobił coś strasznego.... W końcu nie szukam dziewczyny.
-ale ja szukam... Pomóż mi znaleźć taką na poziomie ale też ładną. No i żeby nie była pusta jak Pansy.
-to może hmmmmmmm Hermiona ? - lekko zakpił Zabini
-no cos ty Granger ? 
-podobno razem patrolujecie korytarze... Daje dwa miesiące że będziecie razem
-zakład o miłość ? - zapytał zdumiony Draco
-coś w tym stylu.
-a ja daje tobie dwa tygodnie żebyś uwiódł jakąś laske. Tylko nie ze Slytherin'u. Może ta krukonka Luna czy jak jej tam... - zaproponował 
-to ja już wole tą małą rudą Weasleyówną. 
-uuuuuuuuuu - zawył blondyn - podoba ciiiiiii siiiieeeee - roześmiał się.
-ty idź lepiej przepraszać swoją księżniczke a nie wtrącaj się w to kto mi się podoba - rzekł lekko zirytowany Blaise.
Draco po tych słowach uśmiechnął się i wyszedł z dormitorium. 
Szedł zdenerwowany długim i krętym korytarzem. Nagle zwolinł. Zdał sobie sprawę że tuż za rogiem jest już pokój wspólny Gryfonów a on nie miał jeszcze ułożonych przeprosin. Spojrzał jeszcze przez okno i nagle zobaczył ją przy bloniach. Przeszły go dreszcze. Postanowił wykorzystać to że siedziała sama... Po chwili był już blisko. Wachał się czy aby na pewno podejść. W końcu się zdecydował. Dziewczyna siedziała na ławce. Miała jeszcze spuchnięte oczy od płaczu. Usiadł koło niej. I powiedział 
- Granger... Ja.... Chciałbym... To znaczy możemy porozmawiać ? - jąkał sie lekko
-znów chcesz mi nawrzucać jaka to jestem okropna, nieczystej krwi i jak to moi przyjaciele sie ode mnie oddalają ? - mowiła 
-ja chciałem przepro...
-nie chce już nic od ciebie! - krzyknęła po czym wstała i zaczęła iść szybkim krokiem w stronę szkoły. On jednak nie pozwolił jej odejść. Chwycił ją mocno za nadgarstki i przyciągnął do siebie. 
-nie odejdziesz stad dopóki nie porozmawiasz ze mna! 
-czy ty rozumiesz że ja nie chce z tobą rozmawiać ?! - dziewczyna wpadła w panikę. 
-Granger ! Uspokój sie! Ja chce tylko porozmawiać! 
Usiadła na ławce i rozpłakała się. 
-ostatnią rzeczą jaką chciałabym teraz zrobić jest rozmowa z tobą. Mam cie głęboko w dupie. Nie chce rozmowy a tym bardziej przeprosin. - krzyczała w histerii bez opamiętania. Draco zbliżył się i ją przytulił. Nie widział innego rozwiązania. To był jednak błąd. Dziewczyna zaczęła wyrywać się jak opetana i jeszcze głośniej przy tym wydzierać się. Chwycił ją za nadgarstki. Oparł ją o najbliższe drzewo i otarł jej łzy. Opamiętała się i uspokoiła. Popatrzyla w jego metaliczne oczy i stwierdziła ze on naprawdę chce ją przeprosić i że czuje skruche. Chłopak również patrzł w jej orzechowe duże oczy. Spodobały mu się. Nie mógł się oprzeć. Pocałował ją. Napoczątku nic nie powiedziała. Stała teraz jak wryta. Nawet łzy przestały jej cieknąć. Można powiedzieć że spodobało jej się to. Jednak za chwilę otrząsnęła się i powiedziała dość spokojnie, jakby nie docierało do niej co sie przed chwilą stało. 
-co ty zrobiłeś ? To pewnie twój kolejny żałosny zakład, pocałowac Gryfonkę. To takie odważne - zakpiła
-skąd wiedziałaś ? - wyrwalo się mu przez przypadek 
-wiedziałam. Wy i te wasze pieprzone zakłady. Jestes nikim. Taki sam jak każdy Ślizgon. Powiem więcej... Zawsze to ty wlasnie ratujesz tylko swoją dupe. - Hermiona powiedziała mu to prosto w twarz po czym wyrwała ręce i uderzyła go. Draco już nic nie powiedział. Dziewczyna uciekła. On usiadł na ławce i załamał ręce na twarzy. Czuł się podle. I jescze się wygadał. To takie żałosne... Miał ją podrywać a nie zniechęcać do siebie. Siedział tam i wlasnie zdał sobie sprawę że takiej dziewczyny potrzebuje. Która umie postawić na swoim. Żadna przed nią nie uderzyła go w twarz. Każdą którą pocałował już miał. Działał na nie jak narkotyk. Był spełnieniem marzeń wszystkich dziewczyn... Tylko nie jej. Tej zawziętej, olewającej go Hermiony Granger. Może to go w niej pociągało. To że ma go gdzies. To ze nie zależy jej na nim. To że on musi się o nią starać.

Draco usiadł na ławce i rozmyślał o tym co moze zrobić. Dopadały go dwie myśli. " Draco przepos ją. Ona nie zasłużyła na to. Na to wszytsko." A ta druga " Malfoy do cholery, dawniej zachowywałeś się gorzej i nic ci to nie robiło. Ty nie przepraszasz! Opamiętaj się... ". Załamał ręce na twarzy i siedział tam tak żucając małe kamyczki do wody.

Hermiona wleciała do swojego dormitorium nie zwracając uwagi na wszystkich którzy ją o coś pytali. Oczy miała jeszcze spuchnięte od płaczu. Była roztrzęsiona. Bolała ją głowa. Wtuliła się w poduszkę i po chwili zasnęła. Kilka godzin później przyszła Virginia. Hermiona miała własne dormitorium, ale przyjaciółka znała hasło. Ruda postanowiła ją obudzić. 
-Miona... - lecz dziewczyna ani drgnęła - Hermionka! Wstawaj...
-o Ginny - powiedziała otwrając powoli oczy.
-idziemy teraz na kolacje.
-ja nigdzie nie idę! - odrzekła dość zła brązowowłosa
-dlaczego miałabyś nie iść ? Nie było cie na obiedzie.
-Gin ja z nim rozmawiałam... On mnie pocałował, chyba miał wyrzuty sumienia. Wcześniej pokłóciliśmy się. Plakalam przez niego. Obiecałam sobie ze tego nie zrobię. Prosze nie każ mi sie z nim spotykać tam w wielkiej sali. - opowiadała rostrzęsiona
-ale kto cie pocałował, z kim sie pokłóciłaś ? O kim ty mówisz ? 
-o Malfoy'u...
-jak to się stało ? Opowiedz mi wszytsko.
-dobrze. 
Hermiona żuciła zaklęcie wyciszające tak na wszelki wypadek i zaczęła opowiadać. Po całej historii ruda przytuliła Hermionę. Wzięła ją za rękę i poszły razem do wielkiej sali mimo sprzeciwów młodej Granger. 
Gdy weszły od razu Hermiona poczuła na sobie wzrok chłopaka którego właśnie próbowała uniknąć. Usiadła tyłem do niego udając przed Harrym i Ron'ie że wszytsko jest w porządku. Szybko zjadła tosta z dżemem i wyszła zanim reszta zjadła. Gdy tylko przeszła przez próg ktoś ją złapał za rękę. To był jakiś Krukon. Prowadził ją do pustej sali obok.
-co ty robisz ?! Zostaw mnie! - krzyczała
-Hermiona, ja wiem że ty tego chcesz ! - mówił 
-niczego nie chce! - bała sie że chłopak moze jej coś zrobić
-przecież nie masz chłopaka... 
-puść mnie!!! - miała łzy w oczach. Wszyscy jeszcze jedli. Panikowala ale ten jakby się nią bawił. Chciała chwycić różczke ale zostawiła ją w dormitorium. On zaczął się posuwać dalej. Nagle ktos go odsunął i uderzył tak, że ten odleciał kilka metrów. Herm była zszokowana. To był Blaise Zabini. Ślizgon uratował ją przed natrętnym Krukonem. 
-Jeżeli dziewczyna mówi że nie chce to znaczy że nie chce !! - krzyknął Blaise w stronę drugiego chłopaka
-nic ci nie jest ? - zapytał jej 
-nie... Dzięki tobie. - odrzekła nadal lekko przestraszona
Zabini podał jej ręke i wyprowadził na korytarz. 
-mam nadzieje że nie zdążył ci nic zrobić ? - uśmiechnął sie delikatnie
-nie - odwzajemniła uśmiech - ja chciałam ci podziękować 
-nie ma za co
-mogę ci się jakoś odwdzięczyć ? 
-chciałbym żebyś z kimś porozmawiała 
Dziewczyna już wiedziała o kogo chodzi. Nie miała na to najmniejszej ochoty ale w koncu Zabini uratował ją.
-chodzi ci o... - zaczęła niepewnie
-tak, chodzi mi o Draco.
-dobrze.
-tak w ogóle jestem Blaise. Przez tyle lat nie mieliśmy jakoś okazji...
-Hermiona - dziewczyna podała mu rękę i się uśmichnęła
-mów do mnie Diabeł. - odwzajemnił uśmiech
-w takim razie idę chyba z kimś porozmawiać, Diabeł 
-on na to czeka Miona...
Dziewczyna zdziwiła się. Skąd on znał jej ksywkę ? Jednak już nic nie powiedziała bo zobaczyła Malfoya wychodzącego z Wielkiej Sali.
-Malfoy czekaj... - chłopak się najpierw zdziwił, ale zobaczył przyjaciela uśmiechajacego sie z daleka. Wiedział ze Diabeł mieszał w tym palce. 
- ja chciałabym z tobą porozmawiać. Właściwie wlasnie zaczyna się nasz patrol więc możemy zacząć chodzic juz po korytarzach. 
-ja też chciałem... Tylko nie uciekaj ani nic bo ja tylko chce cie przeprosić. - powiedział wolno
-ja w tej sprawie. Z Harrym już sie pogodziłes tuż po wojnie więc chciałam też zakopać topór wojenny. 
-ja też... To ostatni rok...
-więc zróbmy coś szalonego, pogódzmy sie - roześmiała się delikatnie. Chłopak również uśmiechnął sie i podał jej ręke. Gdy jej dotykał jakby jego ręka zadrżała. Była zimna w porównaniu z ręką Hermiony.
-więc nie masz mi juz za złe tych wszystkich nie potrzebnych słów ?
-nie wracajmy już do tego. 
-ja chciałbym przeprosić za coś jeszcze... Z ten pocałunek. To było... Poprostu nie wiem co mi odbiło.
-zapomnijmy. Jakoś nie chce rozwijać tego tematu. Uznajmy to za chwile niepoczytalności.
-okej.
Podczas patrolu nic się nie zdarzyło ciekawego. Chodzili i rozmawiali. Głownie obgadując nauczycieli. Mieli na ich temat podobne poglądy. Raz Draconowi się coś wyrwalo niezbyt przyjemnego o mugolach, obrażają ich ale nastolatka nie zwróciła na to uwagi. "Niektóre przyzwyczajenia sie nie zminiają." Pomyślała tylko. Gdy skończyli patrol poszli do swoich domów. To co Graner tam zobaczyła przekraczało jej wszelkie wyobrażenia...